Blog - O w mordę...

Wyświetlono rezultaty 1-4 z 4.

Po prostu bajka

01-05-2009 20:56
7
Komentarze: 6
W działach: O w mordę..., Sieć
Po prostu bajka
W czasie jednej z przerw w powtórkach do matury znalazłam coś fenomenalnego: Zapomniana elektrownia w Łodzi, w postaci jedenastu genialnych panoram. Po kliknięciu w link rzuci Cię na stronę z materiałem o tej lokacji, nie chcę przedłużać, jeśli kogoś interesują konkrety to zachęcam przeczytać odautorski komentarz. Ale sama polecam: Włączcie pełny ekran, jakość nadal jest świetna Nie wyłączajcie muzyki! Ze zdjęciami daje wprost magiczny efektPatrzcie w górę! Sufity są fajne i można przeoczyć ścieżkę, a wysoko można zajść, oj wysoko Aha, zakochałam się w tej muzyce, co fajne: "Roger Subirana...

Płetwy na obcasach

05-09-2008 21:32
13
Komentarze: 12
W działach: Sieć, O w mordę...
Płetwy na obcasach
Dobra, ja jestem w stanie serio wiele zrozumieć. Elegancję, szyk, ekscentryzm. Nie mniej, doznałam szoku. Na załączonym obrazku widać, widać... tak, dobrze widać. Płetwy na obcasach. Musze przyznać, że nie wiem co o tym myśleć, no bo kurcze... po co to? Żeby pod wodą mieć ładną postawę? Żeby być wyższą? No bez jaj... A może jakaś pani miała dość nieeleganckiego kłapania? A jak to jakiś facet założy? Uhm... Chciałabym poznać pomysłodawcę tych cacek, a jeszcze bardziej jego podejście do tego wynalazku. Jeśli to miał być żart to gratuluję. Robi ważenie. Co jednak, jeśli ktoś na poważnie podszed...

Pan Stasiu

02-09-2008 19:03
25
Komentarze: 14
W działach: Anegdotki Favi, O w mordę...
Pan Stasiu
Żulik to taki typ człowieka jak żaden inny, no bo jaki szanujący się profesor, biznesmen czy emeryt zaśpiewałby ochryple na przystanku piosenkę "bo coś pani smutna", tańczył jak baletnica widząc, że przechodzisz obok z aparatem, albo poczęstowałby Malibu na lewo od kwiaciarni..? No właśnie, Malibu. Ta anegdotka jest stara, ale muszę ją sobie gdzieś wreszcie zapisać, pochodzi z wiosny tego roku. Na prośbę matki wybrałam się z nią do kwiaciarni jako tragarz dwóch skrzynek bratków w na linii kwiaciarnia - samochód. Po drodze mijamy trzech popijających żulików, jeden z nich to kolega z podst...

Weterynarz - dramat w trzech aktach

11-08-2008 13:34
7
Komentarze: 5
W działach: Łobuz de Cat, O w mordę...
Weterynarz - dramat w trzech aktach
Znajomy pochwalił się wyjazdem na coś a'la obóz przetrwania. Ja na to, że no, spoko, gratuluję. Nie no, serio. Yhy. I wtedy jak grom z jasnego nieba pojawił się kaszlący i chrypiący Łobuz po dwudniowym szwendaniu. Parszywy wyraz pyska, jakby na wielkim kacu, sierść jak płaczący o odkurzacz dywan i chwiejny chód. Wizja kilku dni w lesie bez bieżącej WoDy (czytaj: internetu) stała się nagle jakaś taka no... kusząca... Weterynarz Prolog Tu postać dramatu dowiaduje się, co ją czeka. A w każdym razie myśli, że wie. Wizyta w lecznicy ku naiwności wydaje się tylko koniecznym, aż niespecjaln...

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.